więcej niż fotografia

Czy świat obrazów zastępuje świat rzeczywisty? Odpowiedzi szukałam u Susan Sontag

Są dni, kiedy jadę wolno przed siebie, nie mając konkretnego celu. Daję sobie wtedy czas na uporządkowanie myśli w głowie, obserwując uważnie spektakl, który dzieje się tuż przede mną. Dociera wtedy do mnie z całą swoją intensywnością różnorodność świata, wokół pełno ludzi i każdy jakby z wyznaczoną trajektorią drogi, mija się obojętnie, byle szybciej dotrzeć do celu. I większość z pochylonym wzrokiem ku komórce w dłoni.

W pewnym momencie sama sięgam do plecaka i wyciągam własną komórkę. To taki prosty unik. Po chwili dostrzegam, że sama staję się takim obrazoholikiem, produkując i konsumując obrazy rzeczywistości. A konsumować to przecież zużywać i następnie potrzebować uzupełnienia. Zbieramy więc skrupulatnie w swoich telefonach czy na tablicach społecznościowych fotografie, dzięki którym „zdobywamy świat”. Powstaje tylko pytanie – czy świat obrazów zastępuje już świat rzeczywisty? Czy obraz staje się ważniejszy od przeżycia? Czy obecnie jest jeszcze możliwe nieobrazowe pojmowanie rzeczywistości? Szukając odpowiedzi, sięgam po książkę. Susan Sontag zaczęła swój esej „Świat obrazów” od zdecydowanego stanowiska, że świat interpretujemy obrazem. Zagotowało się we mnie na samą myśl, bo nie dała przy tym przestrzeni dla innych możliwości. Czy świat interpretujemy wyłącznie poprzez obraz? A co z ruchem, dynamiką ciała, tańcem, śpiewem, słowem, poezją czy opowieścią? W moim odczuciu obraz jest tylko jednym z aspektów interpretacji, choć przyznaję – jakże znaczącym! 

Susan Sontag „O fotografii”

Do Susan Sontag i jej esejów „O fotografii” podchodziłam przez ostatnie kilka lat wiele razy. Za każdym razem odkrywałam coś innego, choć z perspektywy czasu patrząc, ślizgałam się jedynie po powierzchni pojęć, wyjmując interesujące cytaty. Po tylu latach wróciłam ponownie do tekstu i tym razem wgłębiłam się w niego z wielką uwagą. To zdecydowanie jedna z ważniejszych w historii książek poświęcona fotografii. I dostrzegam przy tym, że tak naprawdę do niektórych tekstów trzeba po prostu dojrzeć. 

Susan Sontag, o fotografii

Moją uwagę zwrócił tekst „Świat obrazów”. Poruszyła tam wiele różnych wątków, jak choćby wiarygodność rzeczywistości rozumianej jako obrazy lub wyjaśnienie fotograficznego kawałkowania rzeczywistości. W paru kwestiach nie zgadzałam się z jej interpretacją, bo miałam poczucie, że czasami upraszczała tworzenie fotografii jedynie do procesu optyczno – chemicznego (lub elektronicznego), który działa automatycznie – mechanicznie, tworząc precyzyjną „mapę rzeczywistości”.

Jednak chyba najbardziej polemizowałam z jej tezą o kontroli nad fotografowanym przedmiotem. Czy rzeczywiście „fotograficzne badanie daje nam możliwość kontroli”? Długo się zastanawiałam o jaką właściwie kontrolę chodzi, bo zarówno my możemy mieć kontrolę nad obrazem, który przedstawiamy, jak i sam obraz może mieć kontrolę nad widzem.

Rozwój fotografii daje nam kontrolę

W pierwszym przypadku fotografia urzeczywistnia nasze fantazje i pragnienia. Niczym stempel, którym zatwierdzamy w fabryce jakość wyrobu, tak fotografia utwierdza nasze jednostkowe pragnienie. Dla przykładu – chcąc być postrzeganym jako profesjonalista – wystarczy przygotować zdjęcie, które temu zaświadcza. Udowadniamy w ten sposób swoją tezę: „jestem profesjonalistą, bo wyglądam według obecnych standardów, które poświadczają o tym”. W ten sposób mamy kontrolę nad obrazem i tym, co pokazujemy światu. Ale fotografia nie ma przecież kontroli nad tym, czy rzeczywiście jesteśmy profesjonalistami.

W drugim przypadku, to obraz kontroluje nas, bowiem nie daje nam wyboru, co zobaczymy. W chwili wykonania zdjęcia, fotograf zadecydował jaki kadr ma zobaczyć widz, nic ponad to. Reszta zostaje domysłem i przeczuciem. To obraz ma nas w kontroli. Naszym jedynym wyborem jest odwrócenie wzroku od obrazu. 

Jak zatem rozumieć pojęcie kontroli, o której pisała Sontag? Według niej „rozwój fotografii daje nam kontrolę nad tym, co fotografujemy”. Ale czy można się z tym zgodzić? Nie mam tak naprawdę zero-jedynkowej odpowiedzi. Fotografia sama w sobie nie kontroluje przedmiotu czy wydarzenia. Całość interpretacji zależy wyłącznie od widza, a zdjęcia są – według Sontag – „synonimem wyłącznie wzrokowej relacji z przeszłością”.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.