więcej niż fotografia

swobodna kontemplacja

Przypatruję się obrazom. Uważnie. Doświadczam wtedy czegoś poruszającego, trudno uchwytnego w słowa. Patrzę na portret i jednocześnie czuję jak on patrzy na mnie. Dostrzegam głębię spojrzenia, upatrując tam pewnej prawdy o człowieku i tego kim jest. Ona zatrzymana w chwili swej własnej uważności pozwala mi teraz na skupieniu się na sobie, na zadaniu pytania o własną podmiotowość. 

Nigdy nie spotkam już Jej w takim momencie i w takim stanie. Była wtedy zlepkiem przeżytych doświadczeń, a teraz z każdym dniem nadbudowuje do tego nową warstwę. Nie ma już tamtej Jej. Ale zatrzymana właśnie wtedy na obrazie, trwa. 

Lubię ten portret. Bardzo.

portret artystyczny
Sylwia.

A jak powstał sam obraz? Obszerna wanna napełniona ciepłą wodą. Do tego jasna łazienka z dużym oknem, które wpuszcza naturalne światło. Wiem co chcę otrzymać na obrazie, ale jeszcze nie wiem co mnie czeka.

Czuję dobrą atmosferę i wzajemne zaufanie. To fundament dobrej pracy przy portrecie. Intymne doświadczenie spotkania dwóch osób, pozwalających na wzajemne obserwowanie siebie. W takich chwilach aparat staje się partnerem i przedłużeniem mojej ręki. Coś, co dzieje się między fotografem a osobą portretowaną jest trudno uchwytne w słowa.

W tamtej chwili pozwoliłam Jej na bycie sobą i własne odnalezienie się w sytuacji. Nie narzucałam się z własnymi sugestiami, podpowiadałam, w końcu pozwoliłam Jej po prostu być. Doskonale pamiętam ten moment. Tę chwilę zaufania, pełnej swobody i otwartości. W jednej setnej sekundy wyzwoliłam migawkę i wiedziałam, że złapałam właśnie to, co chciałam. Poczułam dreszcz na ciele, rodzaj euforii i zaskoczenia. Przepiękne doświadczenie.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.