więcej niż fotografia

Jak napisać porywającą historię? „Narratologia” podpowiada

Wyobraź sobie, że masz zamknięte oczy. Jest ciepło i przyjemnie, za oknem słychać odgłosy ptaków i lekki szum pobliskiej ulicy. Dostajesz w dłonie książkę. Nie wiesz jeszcze co to jest, ale odruchowo zaczynasz badać jej powierzchnię. Najpierw delikatnie ocierasz palcem, jakby dla upewnienia się jakiej jest wielkości, sprawdzasz każdy kant, wsłuchujesz się w delikatność przewracanych kartek. Później coraz szybciej i pewniej głaszczesz aksamitną fakturę okładki, uświadamiając sobie jak wielką przyjemność Ci to sprawia. 

narratologia

Otwierasz oczy. „Narratologia” Pawła Tkaczyka. Biała powierzchnia książki i napis „Umiejętność opowiadania historii tkwi w Tobie od zawsze. Opanuj ją i rozwiń” …a to wszystko do potęgi n-tej, tak, jakby narratologia była zwielokrotnieniem tych umiejętności, które nosisz w sobie. Rodzaj ich syntezy.

Czy „Narratologia” jest lekturą dla fotografa? Tak! Historie można przecież opowiadać na wiele sposobów, nie tylko słowem mówionym czy pisanym, ale też wizualnie poprzez obrazy (fotografia, grafika, animacja komiksowa, itp.). Sięgając po tę książkę, szukałam inspiracji i uporządkowania wiedzy na temat samej struktury opowiadania historii. Znając wcześniejsze publikacje tego autora, wiedziałam, że mogę spodziewać się rzeczowej i konkretnej wiedzy. Dostałam jednak coś więcej, być może nawet coś cenniejszego. I mocno mnie to zaskoczyło. To książka opowiadająca o budowaniu narracji i przy okazji niesamowicie wciągająca w tą narrację. Już od pierwszych stron nie można oderwać się od lektury, zanurzasz się po sam czubek głowy. Autor umiejętnie prowadzi naszą uwagę między wątkami, rzuca przynętę i cierpliwie czeka, aż całkowicie złapie nasze skupienie.

Do tego trzeba dodać wyśmienicie dobrany font i pełny layout książki. Wielka uczta dla estety. Dzięki temu czyta się lekko i przyjemnie. To wszystko sprawia, że mamy pewność dobrze spędzonego czasu przy lekturze.

Cytowana przez Pawła Emma Coats, która pracowała przez jakiś czas w Pixarze jako twórczyni storyboardów (jest to wizualna prezentacja scenariusza historii), sformułowała na swoim Twitterze kilka refleksji, które były inspiracją w książce do wyjaśnienia jednej z podstawowych intencji tworzenia historii.

„Podziwiamy bohatera bardziej za to, że próbuje, niż że mu się udało” Emma Coats

Zatem jeśli chcemy poświęcić swój czas na poznanie historii, to ważne będzie dla nas pytanie: czy wyjdę z tej czynności bogatszy? czy widzę w tym wartość dla siebie? Jeśli bohater, którego poznajemy, przeżywa trudności, stoi przed wyzwaniami, zmaga się ze swoimi emocjami  i dzięki temu zdobywa nowe spojrzenie na temat czy pewną umiejętność, to u nas wewnętrznie również dzieją się niezwykłe rzeczy. Możemy poczuć przypływ siły, odwagi, motywacji do działania czy też chęci podjęcia wyzwania. Stajemy się mądrzejsi i pewniejsi siebie. Właśnie tak działa dobrze poprowadzona historia – inspiruje. Mamy tu do czynienia z elementem przemiany – bohater osiągnął cel swojej wyprawy. Lekcja, jaką z tego wyniósł, zmiana, jaka się w nim dokonała, zmieniła też odbiorcę. Dzięki temu ma już inne spojrzenie, bo przeżywał wyzwania razem z bohaterem, na swój sposób.

Paweł Tkaczyk

Jak wygląda zatem struktura takiej wędrówki bohatera? W książce można znaleźć m.in. autorskie opracowanie przygotowane przez Pawła, inspirowane pozycją A.I.Greimas, E.Leach „Rytuał i narracja”. 

Elementy opowiadania:

  1. Podmiot – bohater
  2. Przedmiot – cel, dążenie, np. uratowanie księżniczki
  3. Przeciwnik – główna trudność, np. smok do pokonania
  4. Pomocnik, wsparcie – ktoś lub coś, co daje bohaterowi dodatkową siłę
  5. Darczyńca – postać, która wysyła bohatera w podróż, daje mu wiedzę i motywuje
  6. Obdarowany – sam bohater lub np. uratowana księżniczka

To tylko zaprezentowany schemat, a naszym zadaniem jest wkomponowanie w niego inspirującej historii. I najważniejsze to sprawić, by odbiorca tego przekazu zobaczył i poczuł to samo, co bohater. Pamiętajmy, że przy tworzeniu narracji to emocje budują zaangażowanie. Emocje, które obudzą się w odbiorcy dzięki obserwacji przygód bohatera.

Jak taką wiedzę można przełożyć na prowadzenie własnych działań? Spraw, żeby tworzona przez Ciebie opowieść była o Twoim odbiorcy, a nie o Twojej firmie. Spraw, żeby mógł się utożsamić z opowiadaną historią i jego bohaterem, żeby mógł wynieść z tego coś dla siebie, żeby poczuł emocjonalną więź i zainspirował się do działania.

*A czy fotograf może wykorzystać ten schemat do swojej pracy? Rozważmy przykład fotografii ślubnej w ujęciu reportażu fotograficznego:

  1. Podmiot – bohaterem jest Panna i Pan Młody – przedstaw ich dobrze, zaprezentuj detale, którymi się otaczają – w ten sposób pozwalamy odbiorcom wysunąć wniosek na temat miejsca i panującej atmosfery
  2. Przedmiot – celem jest Ceremonia Ślubna, słowa przysięgi i zakładanie obrączek. Pokaż więc jak się do tego przygotowują, może uchwycisz zamyślenie Panny Młodej, która spogląda za okno, a może zakładanie naszyjnika i później już czekającą przed ceremonią właśnie z tym naszyjnikiem na szyi.
  3. Kulminacja historii – „główna trudność”, może jakaś przeszkoda, którą musieli pokonać, żeby dotrzeć na ceremonię, do tego głębokie spojrzenia, zakładanie obrączek, łzy wzruszenia.
  4. Wsparcie – to Druhna, towarzysząca Pannie Młodej, przyjaciółka, która od rana jej towarzyszy, to również druh dla Pana Młodego, albo też rodzice.
  5. Darczyńca – może to być osoba udzielająca ślubu, mogą to być rodzice, którzy dają dobry przykład swoim małżeństwem
  6. Obdarowani – radość i zabawa po ceremonii, szczęście i spełnienie.

Jak widać, mamy zachowane elementy historii. Teraz trzeba jedynie z wielkim wyczuciem zaprezentować to wizualnie, zachowując własny styl i estetykę. Pracując na ślubie jako fotograf i mając z tyłu głowy tak przemyślane elementy opowieści, będziesz już wiedzieć na co warto zwrócić szczególną uwagę, by przedstawiona później historia była spójna. I właśnie tym podejściem do opowiadania historii możesz się wyróżnić wśród fotografów – dokumentalistów wydarzenia.

„Narratologia” to kopalnia inspiracji do tworzenia własnych historii, z której można czerpać garściami. Połknęłam ją w całości z zapartym tchem. Zaskakuje stylem komunikacyjnym, interpretacją znanych bajek i wyciąganiem trafnych wniosków z pozoru niepowiązanych ze sobą dziedzin nauki. To jedna z tych pozycji książkowych, które warto mieć w swojej domowej biblioteczce, tuż obok „Zakamarków marki” i „Grywalizacji”. Bardzo warto! A Ty, drogi czytelniku, czytałeś już tą książkę?



13 thoughts on “Jak napisać porywającą historię? „Narratologia” podpowiada”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.